Strategia
·

W e-commerce decyzja zapada w koszyku. W usługach — po rozmowie telefonicznej, po przeczytaniu opinii i po tym, jak szybko ktoś odpisał na zapytanie. To fundamentalna różnica, a mimo to większość firm usługowych kopiuje taktyki sklepów internetowych.
Lejek usługowy kończy się rozmową, nie płatnością
Reklama, która w e-commerce prowadzi do zakupu, w usługach prowadzi najwyżej do zapytania. Między zapytaniem a umową jest jeszcze telefon, wycena i decyzja. Jeśli którykolwiek z tych etapów kuleje, budżet reklamowy pracuje na konkurencję.
Trzy miejsca, w których uciekają klienci
Po pierwsze: czas reakcji. Zapytanie, na które nikt nie odpowiada przez trzy godziny, w praktyce już nie istnieje. Po drugie: strona, która opowiada o firmie zamiast prowadzić do kontaktu. Po trzecie: brak systemu — zapytania w trzech skrzynkach i zeszycie recepcji.
Dlatego w ScaleCore nie zaczynamy od reklam, tylko od analizy całej drogi klienta. Dopiero kiedy wiemy, gdzie system przecieka, włączamy kampanie — i wtedy każdy wydany złoty ma szansę wrócić z nawiązką.